Beatyfikacja - homilia abp-a A. Amato /zdjęcia Oli i Zbyszka/ PDF Drukuj Email
Wpisany przez Redakcja MKD   
Wtorek, 08 Czerwiec 2010 20:43

6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego.

Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk, kl. 3 b gimnazjum


HOMILIA BEATYFIKACJYNA ABP-A ANGELO AMATO:

Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie
muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi
Księdzu Jerzemu Popiełuszce.

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez.
Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna
do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa,
które utraciło piękność i godność. Zakrwawione usta tej umęczonej twarzy
zdawały się powtarzać słowa Sługi Pańskiego: „Podałem grzbiet mój bijącym
i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami" 

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Co było powodem tak wielkiej zbrodni? Czy Ksiądz Jerzy był może
przestępcą, mordercą, a może terrorystą? Nic z tych rzeczy. Ksiądz Popiełuszko
był po prostu wiernym katolickim kapłanem, który bronił swojej godności jako
sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności tych, którzy, podobnie jak on, byli
ciemiężeni i upokorzeni. Ale religia, Ewangelia, godność osoby ludzkiej,
wolność nie były pojęciami zgodnymi z ideologią marksistowską.

To właśnie dlatego rozpętał się przeciw niemu niszczący gniew
wielkiego kłamcy, nieprzyjaciela Boga i ciemiężcy ludzkości, tego,
który nienawidzi prawdy i szerzy kłamstwo. W tamtych latach, jak zdarzało się
niekiedy w historii, na dużym obszarze Europy, światło rozumu zostało
przyćmione ciemnością, a dobro zastąpione złem.

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Prorocze sumienia ubiegłego wieku ostrzegały, że imperium zła może zrodzić
tylko gorzkie i niestrawne „strąki” (Łk 15, 16), jak pokarm świń, którym chciał
się posilić syn marnotrawny, porzuciwszy wpierw dom umiłowanego ojca.

Ksiądz Jerzy nie uległ pokusie, by żyć w tym obozie śmierci. Przy pomocy
jedynie duchowych środków, takich jak prawda, sprawiedliwość oraz miłość,
domagał się wolności sumienia obywatela i kapłana. Lecz zgubna ideologia
nie znosiła światła prawdy i sprawiedliwości. Dlatego ten bezbronny kapłan
był śledzony, prześladowany, aresztowany, torturowany a ostatecznie
brutalnie związany i, choć jeszcze żył, został wrzucony do wody.
Jego oprawcy, którzy nie mieli najmniejszego szacunku dla życia, z pogardą
odnosili się nawet do śmierci. Porzucili go, jak niektórzy porzucają
martwe zwierzę. Jego ciało zostało odnalezione dopiero po dziesięciu dniach.

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Nie wystarczyłoby łez wszystkich polskich matek, aby załagodzić
taki ból i mękę. Wobec tortur zadanych mu przez oprawców,
ksiądz Jerzy okazał się odważnym męczennikiem Chrystusa: „Dręczono Go
– pisze prorok – lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak
On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty […].
Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został
zbity na śmierć” (Iz 53, 7-8).

Ofiara młodego kapłana nie była porażką. Jego oprawcy nie byli w stanie,
nie mogli uśmiercić Prawdy. Tragiczna śmierć naszego męczennika
była w rzeczywistości początkiem powszechnego nawrócenia serc do
 Ewangelii. Śmierć męczenników jest istotnie posiewem chrześcijan.

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Dzisiejsza beatyfikacja jest godnym zapamiętania dniem radości dla
waszego narodu. Ksiądz Popiełuszko, uwielbiony, zostaje oddany w
ramiona Matki Kościoła w tym samym geście, w jakim prorok Eliasz
oddał wskrzeszone do życia dziecko jego matce:
„Patrz! Twój syn żyje” (1 Krl 17,23).
Poprzez wyniesienie do chwały ołtarzy Błogosławionego
Księdza Jerzego Popiełuszki Ojciec Święty Benedykt XVI mówi do Kościoła
 w Polsce: „Patrz, oto syn twój żyje”. Jest to wielki dar dla wielkiego
narodu, którego księga świętości wzbogaca się o kolejną szczególną kartę.

Dzisiaj Kościół w Polsce może wołać wraz z Psalmistą:

„Śpiewajcie Panu psalm wy, co Go miłujecie,
wychwalajcie Jego świętą pamiątkę! …
Wysłuchaj, Panie, zmiłuj się nade mną;
bądź, Panie, dla mnie wspomożycielem!
Biadania moje zmieniłeś mi w taniec;…
Boże mój, Panie, będę Cię wysławiał na wieki” (z Psalmu 29).

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Podczas gdy wspomnienie oprawców budzi zawsze dezaprobatę,
pamięć o naszym Błogosławionym lśni blaskiem wiecznego
 błogosławieństwa dla wszystkich.

/6 czerwca 2010 r. - beatyfikacja ks. Jerzego. Fot. A. Pietrasik, Z. Szymańczyk/


Kto dał naszemu męczennikowi tak heroiczną siłę
do przyjęcia męczeństwa? W drugim czytaniu dzisiejszej liturgii słowa
św. Paweł ukazuje nam potęgę łaski, która wiernych heroldów
Ewangelii przemienia w bohaterów. Podobnie jak św. Paweł, również
błogosławiony Ksiądz Jerzy mógłby powiedzieć: „Oświadczam wam bracia,
że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim.
Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka,
lecz objawił mi ją Jezus Chrystus” (Gal 1,11-12). Jezus wybrał młodego
Jerzego, jeszcze w łonie jego matki, i powołał go swoją łaską do kapłaństwa,
aby głosił Jego słowo prawdy i zbawienia „nowym poganom”
swoich czasów (por. Gal 1,16).


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Jezus Chrystus, obecny w Eucharystii, był jego mocą.
W latach 1966-68 kleryk Jerzy Popiełuszko odbył służbę wojskową,
która była dla niego czasem wielkiego cierpienia, okresem licznych
upokorzeń i ograniczenia wolności religijnej. Nie pozwalano mu
uczestniczyć w Mszy św. i przyjmować Komunii św. W liście,
który skierował do ks. Czesława Miętka, swojego ojca duchownego
w seminarium w Warszawie, jako młody kleryk-żołnierz pisał:
„Wczoraj poszedłem do miasta, podając jako pretekst konieczność
wpłacenia pieniędzy do banku. Poszedłem do kościoła i po raz
pierwszy od miesiąca przyjąłem Eucharystię”.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

W obliczu religijnych prześladowań, Eucharystia była dla niego
boskim pokarmem, który umacniał go w dawaniu świadectwa wierze.
Eucharystycznym był również jego ostatni życiowy czyn, celebracja Mszy św.,
odprawionej 19 października 1984 roku. Przy tej okazji nasz Błogosławiony
zachęcał robotników, aby nie uciekali się do nienawiści i zemsty, ale dążyli
do zgody i pokoju: „Módlmy się – powiedział – byśmy byli wolni od lęku,
zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Takie jest przesłanie, które nasz błogosławiony Męczennik przekazuje
nam właśnie dzisiaj. Chrześcijanin jest świadkiem dobra i prawdy.
Chrześcijanin przeżywa jako „błogosławieństwo” ubóstwo, smutek,
 niesienie pokoju oraz prześladowania, ponieważ Jezus mówi: „Błogosławieni,
którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich
należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam
urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie
wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda
 wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy
byli przed wami” (Mt 5,10-12).

/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

To wszystko było wiernie realizowane przez naszego Błogosławionego,
mimo że zadawano gwałt jego kapłańskiemu sumieniu i prześladowano
go aż do kresu jego życia. Ale Jezus nie pozostawił swego
umiłowanego syna w objęciach zła i śmierci. Podobnie jak postąpił z
dzieckiem wdowy z Nain (Łk 7,11-17), tak również dla tego wybranego
 syna Jezus przygotował chwałę w niebie, a teraz także i na ziemi.
Dzisiaj Bóg zwraca się do Kościoła w Polsce i do Kościoła powszechnego,
aby przestał płakać, ponieważ ten Jego syn żyje w chwale nieba.

/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Jezus jest życiem i zmartwychwstaniem. On unicestwia śmierć i zepsucie.
W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

Cyryl Aleksandryjski mówi, że Chrystus „zlitował się nad kobietą i,
aby zatrzymać jej łzy, rozkazał: „Nie płacz”. Natychmiast usunięty
został powód jej płaczu”.

Współczucie Jezusa dla bolejącej matki jest w istocie współczuciem,
jakie nasz Pan żywi dla swojego Kościoła, świętej Matki ochrzczonych,
kiedy opłakuje on swoich synów prowadzonych na śmierć przez
nieprzyjaciół dobra. Matka Kościół martwi się o nich i oręduje u Syna
Bożego, aby opiekował się nimi, co więcej – aby ich przywrócił do życia.

Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami, że wieść o tym „rozeszła się
po całej Judei i po całej okolicznej krainie” (Łk 7,17).


Teraz również wieść o beatyfikacji Księdza Popiełuszki roznosi się z Polski
na cały Kościół i na cały świat jak zapach wonnego kadzidła.

Dzisiaj, na zakończenie Roku Kapłańskiego, święta Matka Kościół przedstawia
postać nie tylko wzorowego księdza, ale również heroicznego świadka piękna
i prawdy Ewangelii Jezusa.

Jego wiara miała wpływ na innych. „Bardzo często – zwraca uwagę jeden
ze świadków – jego spotkania z ludźmi stawały się okazją do modlitwy […]
Starał się widzieć wszystkie swoje sprawy oczyma wiary”.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Była też niezłomna i promieniowała w środowiskach oraz w osobach, które
spotykał: „Wiara – dodaje Ks. Biskup Miziołek – nie była w nim czymś
 dodatkowym, uzupełniającym, lecz stawała się miarą wszystkich jego czynów”.

Bardzo wzruszające jest świadectwo mamy naszego Błogosławionego,
Pani Marianny Popiełuszko: „Mój syn, Ksiądz Jerzy, był przez całe życie
człowiekiem głęboko wierzącym… Kiedy służył w wojsku, odmawiał różaniec
 pomimo zakazu dowódcy. Nigdy nie słyszałam, by żalił się na Pana Boga.
 Starał się przyjmować wyrządzane nieprzyjemności w duchu
wiary i z miłości do Pana Boga”.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Ksiądz Popiełuszko, podobnie jak biblijny sprawiedliwy, żył wiarą
 i miłością: „W jego życiu – stwierdza kolejny świadek – nie zauważyłem
antypatii w stosunku do osób czy nienawiści w odniesieniu do oprawców.
W kazaniach wzywał do zgody. Jego dewizą były słowa św. Pawła:
‘Zło dobrem zwyciężaj’”.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Nasz Błogosławiony, w kazaniu wygłoszonym w marcu 1983 roku,
w taki sposób zachęcał wiernych: „Bądźmy więc silni miłością, modląc się
 za braci błądzących, nie potępiając nikogo, a piętnując i demaskując zło.
Prośmy słowami Chrystusa, jako Jego wyznawcy, które On wypowiedział
na krzyżu: ‘Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią.’ (Łk 23,34).
A nam daj, Chryste, większą wrażliwość na działanie miłości niż siły i nienawiści”.

Był świadomy, że zło dyktatury miało swoje źródło w szatanie,
dlatego więc zachęcał, aby zło zwyciężać dobrem i łaską Bożą:
„Zło może zwyciężyć tylko ten, kto jest pełen dobroci”.
Mówił: „Chrześcijaninowi nie może wystarczyć jedynie potępienie
zła, kłamstwa, nikczemności, przemocy, nienawiści, zniewolenia;
on sam musi być autentycznym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą
sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości”.

Zło, niosące ze sobą przemoc, jest znakiem słabości i bezużyteczności.
Natomiast dobro zwycięża i rozszerza się siłą swojej słodyczy,
współczucia i miłości.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Ustroje polityczne przemijają tak jak letnie burze, pozostawiając jedynie
zniszczenia, podczas gdy Kościół wraz ze swoimi synami pozostaje,
aby wspomagać ludzkość darem nieograniczonej miłości.
Chrześcijanie są solą ziemi i światłem świata: „Tak niech świeci
wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki
i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16).

14 czerwca 1987 roku Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II długo
modlił się nad grobem Księdza Jerzego. Złożył wiązankę kwiatów
oraz w ciszy objął i ucałował kamień grobowy.
Papież widział w tym kapłanie godnego syna Polski.


/Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk/

Moi drodzy, w obliczu odradzających się prześladowań
skierowanych przeciwko Ewangelii i Kościołowi, ponadczasowym
przesłaniem, jakie musi rozbrzmiewać dzisiaj w naszych sercach,
jest to, które wyraził Ojciec Święty Benedykt XVI, przedstawiając
syntezę męczeńskiego świadectwa Błogosławionego
Jerzego Popiełuszki. Papież mówi, że nowy Błogosławiony
był kapłanem i męczennikiem, wytrwałym oraz niestrudzonym
świadkiem Chrystusa: on zło dobrem zwyciężył, aż do przelania krwi.


Fot. Aleksandra Pietrasik, Zbyszek Szymańczyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Amen.

Zmieniony: Wtorek, 15 Czerwiec 2010 21:08